Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dziennikarz Emilka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dziennikarz Emilka. Pokaż wszystkie posty

środa, 3 listopada 2010

Jak moje włosy stały się czerwone?

Opowiadanie by Dziennikarz @Emilka@

pt. "Jak moje włosy stały się czerwone?".


Pewnego pięknego jesiennego dnia wyszłam na krótki spacer z Bolisiem. Już byliśmy w San Franpanfu. Spojrzałam na Salon Piękności. Na ściance budynku widniała karta z wiadomością od fryzjerki : "Dzisiaj specjalna oferta! Farbowanie włosów za jedyne 100 monet. Wskoczcie już teraz!" Oferta mówiąc szczerze przyciągała. Postanowiłam wstąpić, ale najpierw odprowadzę Bolisia do domku. Po 10 minutach znowu byłam w centrum "San" - tak potocznie mówią pandy na San Franpanfu. Wkroczyłam na teren Salonu. Fryzjerka ucieszona klientką zaraz się mną zajęła. Usiadłam na jednym z krzeseł. Podała mi ona katalog z fryzurami. Wybrałam sobie jasną fryzurkę - blond. Po tych ciemnych włosach dobrze mi zrobi "olśnienie". Miła panda z tej fryzjerki nazywała się Julie (Dżuli). Zaczęła się praca. Powoli Julie myła mi włosy, potem zabrała się za farby. To był moment dla mnie najważniejszy. Julie pobiegła do magazynu po flaszeczkę farby. Wzięła nieduży fryzjerski pędzelek i farbowała moje włosy. Podała mi lusterko, a sama poszła do magazynu po jakieś dodatki. Z przerażeniem przejrzałam się w lusterku. Moje włosy nie były blond, lecz przybrały barwę czerwoną! Odmalował się na mojej twarzyczce smutek. Po chwili przyszła fryzjerka. Spojrzała na mnie. I pozwoliła sobie opowiedzieć, czemu mam czerwone włosy.
"Od zawsze miałam problem z kolorami. Mama mi powtarzała,ze jestem daltonistką. Ja na to nie zwracałam nigdy uwagi. W magazynku dopiero był problem. Tysiące tysięcy flaszeczek farbki, a jedna fryzjerka?! Co ja miałam zrobić? Pomyślałam, że blond jest gdzieś po prawej. Szukałam macałam, aż znalazłam wymarzony "blond", lecz nie wiedziałam, że to była ostra czerwień. Ale przecież daltoniści czerwień mylą z zielenią! Już nic nie rozumiem."
Nie byłam pocieszona tym faktem, ale przebaczyłam Julie jej pomyłkę.
Czerwień nie jest taka zła. Julie zrobiła mi piękny warkocz, aby mi wynagrodzić pomyłkę.
Zostałyśmy przyjaciółkami. Pogadałam z nią dobre 2 godziny, nadszedł nowy klient, więc pobiegłam do domu. Taka to była historia moich włosów...

wtorek, 2 listopada 2010

Moda przedzimowa 2010

Hej, hej Pandy!

Zauważyliście, że po Panfu chodzi wiele stylowych Pand?
Czy Wy byście chcieli także wyglądać jak oni?
Oczywiście, każdy ma swój styl i swoje upodobania.
Ja postanowiłam Wam przybliżyć co w tej przedzimie jest najmodniejsze.
Jestem właśnie teraz w San Franpanfu. Podobno tu Pandy są najciekawiej ubrane.
Czy to jest sprawka tego, że tutaj znajduje się Salon Piękności?
Już widzę parę pięknie ubranych pand. Pewno czytają czasopisma o modzie.
W tym sezonie jak widać modne są berety. Czarne czy też fioletowe zdobią prawie wszystkie głowy Pand! Ja też stosuje te wymogi mody.

DZIEWCZYNY


Oto przykładowa modna Panda. Ma na sobie beret, o którym wcześniej wspomniałam. Ma także bardzo modną fryzurkę, którą nie tylko ją zdobi. Jest również skrzydlata jak widać. Rękawiczki pasują do tego stroju. Ogólnie widać, że moda jest na naszym Panfu.

Ta Panda ubrała się według innej mody. Raczej ząbki wampira teraz nie są już takie modne jak w sezonie HALLOWEEN'OWYM. Cały strój dostaje uroku przez apaszkę albo, jak kto woli, arafatkę.
Widzimy też, że pojawiły się w tym stroju rękawiczki tak jak w poprzednim.


Ten strój jest zupełnie inny od poprzedników. Modny jest beret i tu jest. Skrzydła jednak są bardziej modne od beretów. Prawie każda Panda je ma!
CO DZIEWCZYNY MAJĄ NOSIĆ :
-berety,
-skrzydła,
-rękawiczki,
-buty "szybkie",
-włosy z czarnymi pasemkami.
To tyle na dziś. Jutro postaram się zrobić modę dla chłopców.
Bądźcie modne, pandy!

poniedziałek, 25 października 2010

Spotkanie z czarodziejką

Hej, hej pandy!

Przechodziłam sobie spokojnie przez naszą krainę, a tu nagle przeleciała koło mnie panda łudząco podobna do naszej wróżki. W pierwszym momencie myślałam, że to tylko przywidzenia. Przede mną także przeleciał tłum pand wykrzykującym "Kamario! Mam pytanie!", "Kamario. Mogę zdjęcie?" , "Kamario!". Już wiedziałam, bowiem była to nasza czarodziejka. Pobiegłam za tym całym tłumem. Kamaria dyszała. I chciała czym prędzej wrócić ze spaceru do wieży. Postanowiła się bawić z nami w chowanego. Kto ją znajdzie, ten może z nią spokojnie porozmawiać.
Dała jedną wskazówkę i uciekła.
Znalazłam jej trop. Czekała na pandy w Barze Piratów.


Znalazłam ją i zrobiłam sobie z nią pamiątkową fotografię. Porozmawiałam o przygodach i o czarach. Spotkanie było wspaniałe, lecz Kamaria spieszyła się bardzo. Na pożegnanie wymówiła tylko "Love and Peace" i znikła bez śladu.
Taka to jest nasza wróżka...

niedziela, 24 października 2010

Dom na szczycie

Opowiadanie by Dziennikarz @Emilka@
Z cyklu "Wyprawy w nieznane"
pt. "Dom na szczycie"
Dalej jechałyśmy, a ciotka ciągle powtarzała "za niedługo Panfry". Już przez okienko samochodu widać było pasmo górskie. Spoglądałam szybko na zegarek, dochodziła 20:00. Oczy moje zamykały się. Już przejechałyśmy południe i trochę wieczora. Zasnęłam. Ciotka także była zmęczona, ale dzielnie prowadziła.
-Jesteśmy! - zawołała.
Powoli otworzyłam ślepia. Było tak ciemno, że nawet nie widziałam swojej własnej łapki. Zabawne jest to, że domu też nie widziałam.
-Ciociu? Gdzie dom? - zapytałam się.
-Hahah! Nie znajdziesz go na dole - roześmiała się ciotka.
-Czyli, że....jest u góry? - zająknęłam się.
-Nie u góry, tylko na górze. Mam latarkę, oświetlimy drogę, zaniesiemy bagaże, od razu się położysz, a od jutra zaczniemy pracę - oznajmiła Magda.
Wzięłyśmy się do roboty i wkrótce byłyśmy w domku.
Nagle coś zauważyłam.
-A gdzie są bagaże? - zdziwiłam się.
-To zabawne,zostały pod górą - zachichotała ciocia.
-Ale..., w co ja się ubiorę? - zapytałam.
-Jest zimno, teraz po nie nie pójdę, z samego rana po nie wrócimy - powiedziała.
-W czym ja będę spać? - spytałam.
-W ubraniu, no zmykaj do pokoju! - wykrzyknęła.
Poszłam i zasnęłam spokojnie w moim pokoiku na poddaszu.
Następnego ranka obudziłam się szybko, ponieważ słyszałam przeraźliwe szumy. Był to odkurzacz, ciotka sprzątała jak co poranek. Przyjrzałam się dokładnie pokoikowi.
Ściany miał pokryte jasną zieloną tapetą, podłoga była pokryta panelami drewnianymi, w pokoju znajdowało się łóżko z wielobarwnym okryciem, koło niego był malutki nocny stoliczek, nie zabrakło również szafy. Pokój raczej zaliczał się do małych, lecz przytulnych. Cały dom nie wyglądał jak moja chatka. Był dużo za duży. W głowie mieszały mi się przemyślenia. Ciekawi mnie to, kiedy ciotka zawoła mnie na śniadanie, dochodzi już 9.00!
CDN.
Jeśli nie czytałeś/łaś pierwszej części,znajdziesz ją tu.

Zaproszenie

Cześć Pandy!

Już pewnie Wam mówiłam o mojej imprezie z okazji 800 dni na Panfu.
Napisałam już specjalnie zaproszenie!
Postanowiłam, że dam Wam plan, co będziemy robić na imprezie.

PLAN
1. Spotkanie w Dżungli
2. Plaża (zabawa w wodzie)
3. Szkoła (odwiedziny u nauczycieli)
4. Basen (konkurs skakania do wody)
5. Kiosk (opowiadanie żartów)
6. Wulkan (luźna gadka)
7. Las (powitanie jednorożców, bitwa na moce)
8. Stadion (gra w piłkę nożną)
9. Sala Gimnastyczna (Hot Boom)
10. Zamek (wspominanie o Kruciu, żarty)
11. Dyskoteka (czas tańczenia)
12. Wieża Kamarii (odczytywanie z kuli)
13. Bar Piratów (rzucanie wszystkim)
14. Moja chatka (gra w butelkę)
15. Karaibska Plaża (ostatnie zdjęcia, tańczenie do piosenki Lenny'ego, pożegnanie)
Jeśli nie wyrobimy się ze wszystkim lub starczy nam czasu na więcej atrakcji, wymyślimy coś ;)

sobota, 23 października 2010

Pechowa sobota i obraz czarnego kota

Opowiadanie by Dziennikarz @Emilka@
z cyklu "Wyprawy w nieznane"
pt. "Pechowa sobota i obraz czarnego kota"
To już dzisiaj - mój wyjazd do cioci w górach. Coś cudownego. Te wszystkie wzniesienia, krajobrazy i szczyty! Zabawa taka nie byle jaka! Spakowane torby, już czas... na trasę! Ciocia Magda obiecała
mi, że przyjedzie po mnie. Mam czekać pod chatką, lecz pojawił się pewien problem. Zniesienie
wszystkich toreb z wysokiego drzewa to nie prosta sprawa. Może coś wymyśle, ale to szybko, bo nie ma czasu na zbędne przemyślenia. Otwarłam drzwi, a niedaleko nich leżały pakunki. NAGLE... Trach, bach, bęc! Wszystkie walizki i torby spadały na ziemię. No to jeden problem mam z głowy.
Phi, do przyjazdu cioci zostały całe 2 godziny. Dla mnie to 100 lat przygotowań. Przynajmniej już torby mam na dole. Teraz jedzenie na wynos. Czternaście kanapek wystarczy? Dołóżmy do tego pięć jabłek, siedem bananów, wodę mineralną. Jedzonko przygotowane! Teraz ubrania i bagaż będzie cały gotowy. Jedna sukienka... O nie! Moja szafa okazała się pusta! Co ja teraz spakuje?
Jest jedno wyjście. Wypranie ubrań ręcznie. Trochę się na tym zapracowałam, ale wyprawa to wyprawa. Pobiegłam do kuchni. Nad kuchenką wisiał obraz czarnego kota namalowany przez właśnie tą ciocię Magdę. Opowiadała mi ona, że jeżeli obraz spadnie i jego ramka się rozbije będę miała nieszczęście przez cały następny tydzień. Okno samo się otworzyło i zawiał mocny wiatr. Czarny kot w ramce zachwiał się i spadł. Czy dzisiaj nie jest piątek 13-nastego? Raczej sobota 23-ego. Cały kolejny tydzień będzie nieszczęśliwy, czyli cały pobyt u ciotki. A niech to. Jeszcze zostało pół godziny do przyjazdu Cioci Magdy i wreszcie wyjazd w góry. Spojrzałam przez okno, runęła ulewa, a moje bagaże na podwórku. Migiem poleciałam na dwór. Wszystkie torby zostały dostarczone do domu. Zmęczona przeciwnościami losu zasnęłam na fotelu, aż do chwili, kiedy zabrzmiał dzwonek do drzwi. Przebudziłam się i otworzyłam. Była to ciocia! Byłam taka szczęśliwa! Zabrała moje pakunki od siedmiu boleści i włożyła do bagażnika. Kazała mi wsiąść do samochodu. Zasiadła za kierownicą i wreszcie wyjechałyśmy!
Ale się ciesze! Ciekawe co mnie spotka na miejscu...
CDN.

Bonez powraca na Panfu?

Hej Pandy!

Oglądałam właśnie "Wiadomości z Panfu" i na ich podstawie mam powód do pisania.
Reportaż dotyczył Boneza. Mówiono, że powrócił na Panfu!
Czyż to nie okropna wiadomość!? Wcześniej u nas panował Krucio, a teraz Bonez?
Już powoli wszystko mi się miesza w mojej pandziej głowie.

Oto zdjęcie z reportażu, na którym jest Carl powiadamiający Elle i Max'a o niekorzystnym zdarzeniu. Na pewno, drogie Pandy, nie jesteście zadowolone z tej wiadomości. Już się boję, co Bonez chce tym razem zrobić. Oby nie chciał znowu złapać naszych Pokopetsów! Pewnie wymyślił coś równie okropnego.
Trzymajcie łapki na pulsie!

sobota, 16 października 2010

Impreza z okazji 800 dni na Panfu

Witajcie Pandy!
Chciałabym Wam przekazać pewną informację.
Otóż za niecałe 11 dni będę miała 800 dni na Panfu!
I chciałam Was powiadomić o tymczasowych danych imprezy.
Będzie się odbywała 27 października, czyli w środę (ale nie tą).
Godzina jeszcze będzie do ustalenia. Miejsca zbiórki jeszcze nie wybrałam.
A kiedy to wcześniej napisałam ;)
I jeszcze się zapytam - która godzina by najlepiej Wam by pasowała?
Napiszcie w także w komentarzach czy byście mogli przyjść.
Myślę, że impreza będzie fajna i ciekawa :)
PS. Gdy będzie już bliżej 27 października to dam Wam zaproszenie i plan imprezy.
Do napisania!

niedziela, 26 września 2010

Egipski sen

Opowiadanie Dziennikarki @Emilki@

pt. "Egipski sen".

Kolejny dzień po szkole. Męczące ćwiczenia na w-f' 'ie doprowadziły mnie do kompletnego chaosu w głowie. Wraz z zachodem słońca spojrzałam za okno. Zobaczyłam tam grupkę pand, które beztrosko grały w piłkę, ale ja nie miałam już siły na granie. Postanowiłam poleżeć sobie na łóżku i trochę porozmyślać. Tyle rozmyślałam, że aż zasnęłam.

Przeniosłam się tak jakby do zupełnie innego świata. Było w nim pełno piasku i piramid. Gdy zobaczyłam wielki posąg lwa-człowieka domyśliłam się, że jestem w Egipcie.



Przeraziłam się i to bardzo. Przeszłam nie cały kilometr i napotkałam TUTENCHAMONA!
Zaczął opowiadać jaki ten Egipt jest starożytny. Zaprosił mnie do restauracji, ale żeby do niej wejść muszę się przebrać za Kleopatrę! Trudno...

Może i nie wyglądam na prawdziwa Kleopatrę, ale i tak zostałam wpuszczona do restauracji.
W menu nie było nic pysznego, więc tylko poprosiłam o wodę, a gdy tak ją piłam, nagle się obudziłam. Byłam wspaniale wyuczona o starożytnym Egipcie. W następnym dniu szkoły bezbłędnie odpowiadałam na temat kraju nad Nilem.
Koniec!

sobota, 4 września 2010

Telezakupy i moje nowe buty

Opowiadanie Dziennikarki @Emliki@
pt. "Telezakupy i moje nowe buty".

Dzisiaj jest pierwszy dzień po rozpoczęciu roku szkolnego. Jak każda młoda panda powróciwszy z Podwodnej Szkoły padłam na łóżko ze zmęczenia. Postanowiłam sprawdzić czy mam jakieś zadanie domowe. Na szczęście żadnego nie wykryłyłam, czyli że całe popołudnie mam wolne.
Nie ma to jak wolność! Włączyłam telewizor. Przełączałam z programu na program. Zatrzymałam się na stacji PTV. Właśnie tam jest emitowany film "Panda Potter i Kamień Filozoficzny". Jak zawsze zostałam przy nim, bo jest moim ulubionym. Niestety kilka minut potem zaczęły się piętnastu minutowe reklamy. Jak ja ich nie znoszę! Zaczęłam znowu przełączać programy. No tak, telewizor się zaciął i nie można dalej przełączać. Akurat zatrzymał się na Telezakupach. Trudno, pooglądam te "Telezakupy".
Panda zaczęła reklamować super nowe, odlotowe buty ze "skaczącą podeszwą". Nawet ciekawa ta reklama...


Wygrzebałam z torby telefon i wykręciłam numer widoczny na ekranie telewizora. Może trafię na otwartą linię? I po chwili przemówił do mnie dziewczęcy piskliwy głos :
-Witamy, witamy! Czy chcesz zamówić te odjazdowe buty?
-Oczywiście. Po to do was dzwonię - odpowiedziałam.
-Podaj swój adres zamieszkania, a nasz kurier z prędkością światła dowiezie przesyłkę! - oznajmiła.
-Królowej Panfuniki 12/6, @Emilka@ Pandowska.
-Ok! - odpowiedziała panda i wyłączyła się.
Zobaczymy co to za buty. Przynajmniej będę miała zajęcie.
-Dyń, doń! - zadzwonił dzwonek.
Szybko otwarłam drzwi i okazało się, że to był kurier wraz z moją przesyłką. Od razu zapłaciłam i podziękowałam za dostawę. Odpakowałam paczkę, a w środku była para tych super butów.
Założyłam je na moje pandzie stopy. A po chwili zaczęłam skakać po całej chatce.
Uderzałam się o wszystkie ściany niemal jak piłka.
I tak z nudnego dnia zrobił się najlepszy dzień w moim życiu.

Koniec!
Opowiadanie by @Emilka@/don't copy

sobota, 28 sierpnia 2010

Życzenia dla Adriana

Hej Pandy!

Ten wpis jest szczególnie dla Adriana, ponieważ ma dzisiaj urodziny.

Niestety nie mogłam dotrzeć na Twoją imprezę i złożyć życzeń, więc teraz ofiaruję Ci teraz kartkę :)


Troszkę krótkie życzenia, ale nie wiedziałam czego Ci jeszcze życzyć ;)

Ja już kończę, bo późno.

Pa Pandy!

piątek, 27 sierpnia 2010

Rąbek nowości w Waszej chatce zagości

Hej Pandki!

Dzisiaj mam dla Was więcej nowości niż zwykle. Otóż zacznę od Krucia, a zakończę na "New Item-ie".

Krucio nigdy nie próżnuje, więc cały czas czaruje! Nie traćmy czasu! W drogę do Krucia!
Gdy już byłam w jego "siedzibie", wysłuchałam "Kruciowych" planów. On myśli, że będziemy jeść kamień? O nie! Już wiem co to znaczy. DO RESTAURACJI!


Zakłopotany Bruno wciąż patrzył na calutki z kamienia talerz.


-Bruno! Zaraz Twój talerz będzie normalny - oznajmiłam.

-Już się nie mogę doczekać! - wykrzyknął Bruno.

Raz, dwa, trzy talerz normalnym staje się w mig!

-Dzięki! - podziękował.

Na końcu pobiegłam do Krucia, a on jak zwykle był bardzo zły.
Teraz sprawa dotycząca labiryntu. Krucio tym razem dołączył do niego bombę!

Pamiętajcie, żeby spróbować pozbyć się bomby przed rozwiązaniem labiryntu, ponieważ jak zostanie, to na końcu wybuchnie!


Nawet działa dzisiaj maszyna New Item!

Rozdaje pandom duży prezent, czyli automat z napojami.

Zbliżyliśmy się już do końca wpisu.

Pa Pandy!

środa, 25 sierpnia 2010

Krucio czaruje, zabawę nam psuje

Elo Pandy!

Musimy jak zwykle rozprawić się z naszym "ukochanym" Kruciem. Męczy i męczy, ale no cóż, chcemy uratować naszą krainę.

Dzisiaj Krucio mówi o najmniejszym talerzu. Tylko jedna myśl przeszła mi przez głowę: Restauracja! Pobiegłam do niej, lecz tam ani troszkę nie widać talerzyka. Hmm... gdzie może być? Postanowiłam iść do Salonu Piękności, aby skorzystać z usług fryzjera. Gdy weszłam, zrospaczona Lili zaczęła ciągać mnie za łapkę.

-Emilko! Proszę odczaruj mój mały talerzyk! - krzyczała Lili.
-Spokojnie Lili, zaraz Twój talerz będzie znowu porcelanowy.


-Oh, dziękuje! - podziękowała mi Lili.
-Nie ma za co! - odpowiedziałam.
Szybko poszłam odwiedzić naszego przyjaciela Krucia. Był zły (jak zawsze :P)
Ciekawe co nasz przyjaciel wymyśli jutro...
Na razie Pandy!

wtorek, 24 sierpnia 2010

Konkurs gotowania, czyli czas czarowania!


 Opowiadanie Dziennikarki @Emilki@
pt. "Konkurs gotowania, czyli czas czarowania":

Był piękny, słoneczny, bezchmurny poranek. Obudziłam się około godziny 9:00. Listonosz zdążył już donieść "Poranne Newsy z Panfu". Pozwoliłam sobie przeczytać parę stron, lecz coś przykuło moja uwagę. Było to ogłoszenie w owej gazecie. "Konkurs gotowania u Bruna", tak na nagłówku było zapisane. "Dzisiaj o 12:00, w Restauracji w San Franpanfu".




- Mogę spróbować - pomyślałam - Tylko co ugotuję?
-Hmmm... zajrzę do książki kucharskiej - głośno pomyślałam.


Już chciałam po nią sięgnąć, lecz wiatr mocno zawiał i zrzucił z łóżka gazetę. Otwarła się właśnie na tej stronie z ogłoszeniem. Postanowiłam przeczytać jeszcze raz ogłoszenie: "W tym konkursie liczy się pomysł i wykonanie, więc proszę nie używać kucharskich książek".


Mój pomysł zrujnowany, ale no cóż, nie wszystko zawsze musi pójść zgodnie z planem. Teraz muszę bardziej pomyśleć. Może przyrządzę pizze z bambusem? Każdy zna te danie...

Albo zapiekanka? Nie!

I tak myślałam z 2 godziny. Była już 11, czyli tylko godzina do 12. Ubrałam czapkę i fartuch kucharski. I zaczynało się prawdziwe myślenie.


-Już wiem co ugotuje! - wykrzyknęłam na całą chatkę.


Przygotowałam potrzebne produkty do przepisu i pobiegłam już do Restauracji. Tam czekał Bruno wraz z 3 pandami.


-Witaj! Czy ty też na konkurs? - zapytał Bruno.

-Tak - krótko odpowiedziałam.

-Wspaniale! Teraz musimy poczekać na inne pandy. - oznajmił Bruno.

Po paru minutach przyszły kolejne pandy. Razem uczestników było 7. W końcu wybiła 12.

- No moi kucharze! Do roboty, macie tylko godzinkę! - wykrzykiwał Bruno.

Zabrałam się do roboty natychmiast. Kroiłam bambusy, przekrajałam śliwki i wyciskałam sok z pomarańczy. Wrzuciłam wszystko do misy i wymieszałam.



I tak minęła mi godzina gotowania. Bruno zadzwonił dzwonkiem i wszyscy uczestnicy przestali gotować. Kucharz teraz spróbuje wszystkich dań i najlepszemu wręczy niebiesko złotą rozetkę.

Przyszła kolej na moją sałatkę. Wziął łyżkę i znużył w potrawie... włożył do ust.

- Mniam! To najlepsza potrawa jaką kiedykolwiek jadłem! Zasługujesz na nagrodę! - wykrzyknął Bruno.

-Dzię... dziękuje - od powiedziałam na to wszystko cichutko.

Wszyscy bili mi brawa. Naprawdę bardzo się zdziwiłam. Bruno zajadał się moją sałatką, a ja wróciłam do domu. Zrobiłam sobie jeszcze jedną sałatkę i rzeczywiście była nawet dobra.
Od tej pory gotowanie zostało moim ulubionym hobby.
Koniec!
(Opowiadanie by @Emilka@/don't copy)

Kwiaty z kamienia?! Krucio się wcale nie zmienia.

Hej Pandy!

Poszłam do naszego "przyjaciela", a ten opowiada mi o kwiatach. Kwiaty rosną prawie w całym Panfu i jak tu znaleźć te, które naprawdę są kamienne?

Pobiegłam do Sali Balowej. Rozwiązałam zagadkę i wyszłam z Różdżką w łapce. Byłam na tarasie, a tam na 'krzaczku" rósł kamienny kwiat.




Raz, dwa, trzy kwiat odmienia się w mig! I kwiatek szybko wrócił do normalności, a ja poszłam do Krucia, który jak zwykle był baaardzo zły. Ja byłam prze szczęśliwa! W takim humorze wróciłam do chatki, a tam zjadłam pyszną kanapkę z masłem bambusowym.

Ciekawa jestem co jutro Krucio wymyśli. Pewnie coś baaardzo skomplikowanego, ale to dopiero będziemy mogli stwierdzić jutro :)

Do napisania!



poniedziałek, 23 sierpnia 2010

Krucio nudne pomysły ma, świecę w Barze zamienia

Cześć Pandy!

Krucio niestety jeszcze nie opuścił naszej pięknej, kolorowej krainy, ale już ma coraz krótsze wąsy.

Musimy go pokonać, więc z łóżek wstajemy i do roboty! :)

Dzisiaj nie zaczęłam od spotkania z Kruciem. Byłam tak okropnie głodna, że postanowiłam odwiedzić nasz miejscowy Bar Piratów. Zjadłam tam pyszną kiełbaskę z dodatkiem bambusa. Gdy już ją zjadłam zauważyłam na półce skamieniałą świeczkę! Nie mogłam jej odczarować, ponieważ nie byłam jeszcze po Różdżkę. Podziękowałam piratowi, który podał mi kiełbaskę i szybko wyruszyłam do Sali Balowej. Z Magiczną Różdżką wróciłam do Baru.


"Raz, dwa, trzy świeca będzie normalna w mig!",
i w mgnieniu oka świeca wróciła do normalności. Krucio był bardzo zdenerwowany, a ja, jak z resztą zwykle, wesoła :)
Koniec!
Ja już kończę, a Wy rozprawiajcie się z Kruciem dalej ;)
Papa Pandy!

niedziela, 22 sierpnia 2010

Krucio lampkę w kamień zamienia, czy on lepszych pomysłów nie ma?


Witajcie Pandy!

Musimy znowu pokonać Krucia! Nie traćcie czasu! Wstawajcie z łóżek i w drogę!

Poszłam do Krucia i powiedział mi o kamiennych lampkach. Od razu wiedziałam gdzie je mogę znaleźć, więc spacerkiem ruszyłam na Basen. A tam co ja tam widzę?! Ratownik wołał Manny'ego i jednocześnie oglądał skamieniałą lampkę. Musiałam coś z tym zrobić.


Raz, dwa, trzy lampka kamienna normalną staje się w mig! Ratownik nie wierzył własnym oczom. Podziękował mi serdecznie i zaprosił na lodowy deser. Opowiedział mi, że wołał Manny'ego, dlatego że myślał że lampka po prostu się przepaliła. Pożegnałam się z ratownikiem i wybiegłam z Lodziarni aby powiedzieć Kruciowi co zrobiłam. On jak z resztą zawsze był wściekły, ale dla mnie to nie problem. Wróciłam do chatki, a tam odpoczęłam.

Dobrze to ja już kończę :)

Pa Pandy!

sobota, 21 sierpnia 2010

Słoiczek kamienny to Krucia figiel bezbłędny

Czółko Pandy!

Krucio coraz bardziej mnie już denerwuje. Zamienia coraz mniejsze przedmioty w kamień. Nigdy mu nie zapomnę co dzisiaj mi się wydarzyło przez zamieniony przedmiot.

Tak jak zwykle poszłam do niego. Nic interesującego mi nie powiedział - nawet co planuje!
Szukałam po całym Panfu kamiennego przedmiotu, lecz moje starania poszły na marne. Zatrzymałam się na Basenie. Weszłam pod zimny prysznic, a potem wygrzewałam się na słońcu. Nagle poczułam okropny głód. Weszłam do Kiosku, aby zobaczyć, co tam jest dobrego. Miałam wielką ochotę na galaretkę z bambusa, więc ją zamówiłam. Zauważyłam jednak słoik z majonezem, który jest całkowicie kamienny. Wspięłam się na ladę, chociaż to było bardzo trudne.



I szybko machnęłam Różdżką.
-Raz, dwa, trzy majonez normalny będzie w mig!
I po chwili słoik stał się normalny, a ja zeskoczyłam z lady aby poczekać na pyszną galaretkę z bambusa.

Koniec!
Ciekawe co jutro Krucio wymyśli.

Papa!


piątek, 20 sierpnia 2010

Ptaszki już nie ćwierkają ,w kamień się zamieniają.

Witajcie Pandy!

Nie mam dzisiaj wcale humoru. Krucio mi go zepsuł, ponieważ dalej zamienia zwierzęta w kamień!

Okropność! Trzeba się niestety z tym pogodzić.

Poszłam do niego, a on o ptakach mi opowiada! Smutna się zrobiłam i to do teraz.
Założyłam okulary, wzięłam do łapki Różdżkę i wypuściłam świetliki ze słoika. Skamieniałego ptaszka daleko nie musiałam szukać, ponieważ "siedział" na dachu zamku.


Raz, dwa, trzy ptaka odmienię w mig!
Krucio zaczął się złościć, a ja poszłam pobawić się ze wszystkimi ptakami z okolicy.
Pa Pandy!

czwartek, 19 sierpnia 2010

Lampion z kamienia? Krucio się nie zmienia...


Cześć Pandy!


Już dzisiaj pokonałam Krucia, ale za jaką cenę?! Ciągle obracał mi klocki! Dzięki niemu powtarzałam labirynt 4 razy! Na szczęście się udało.


Pobiegłam do naszego "czarnego charakteru" i wysłuchałam co dziś planuje.

Hmmmm Stadnina Koni! Właśnie tam znajdę kamienny przedmiot.

Weszłam do stajni i zobaczyłam lampiony. Trzy z nich były normalne i kolorowe a ostatni kamienny! Założyłam okulary na nos, wzięłam do łapki Różdżkę i wypuściłam ze słoika świetliki.

Świetliki potwierdziły zgodność moich obserwacji.



Raz, dwa, trzy i przedmiot odmieniony w mig!
Ze wspaniałym humorem wróciłam do czarnoksiężnika.
Zapowiedział, że jutro zamieni w kamień "coś" znacznie mniejszego.