Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jezioro. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jezioro. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 15 września 2011

Powrót

Cześć Pandy! Tutaj Dziennikarz Levy2001. Bardzo długo nie pisałem,i zauważyłem, że od dawna nie
pojawił się żadem post. Więc piszę ten post po to, żeby powiedzieć wam, że od tego dzisiejszego krótkiego posta rozpoczynam pisać na nowo. Spróbuję pisać codziennie,ale jak wiecie rozpoczął się rok szkolny i nie będę miał już tak wiele czasu. A co do gry Panfu,Od wczoraj zaczęły się igrzyska sportowe! Wczorajszą dyscypliną były skoki z wieży do basenu,a dzisiaj można wypróbować swoje siły w skakaniu na trampolinie! Jeżeli chcecie trochę poskakać, najpierw porozmawiajcie ze Sportym,a potem idźcie nad jezioro i i zagrajcie w grę "Funniest Jumper". Wystarczy zdobyć w niej minimum 500 punktów i złoty medal z tej dyscypliny i złoty medal będzie wasz! Życzę miłej zabawy!

Redaktor Levy2001
P.S. Man nadzieję,że reszta redaktorów też zacznie pisać.

sobota, 23 października 2010

Opowiadanie na śniadanie

Dzisiaj, gdy przechadzałem się po Panfu, nagle zobaczyłem przed Zamkiem zapłakanego klauna! To dziwne, ponieważ klaun nigdy nie płacze. Zapytałem go co się stało? On odpowiedział:
-Dziś gdy chciałem iść rozweselać pandy nad Jeziorem, Bonez zablokował mi wejście! Rozumiesz to? Gdy nie będę nad Jeziorem pandy będą smutne, przygnębione i całe Panfu zamieni się w potwornie smutną wyspę :(
Pomyślałem sobie, że pójdę to zobaczyć. I rzeczywiście Bonez blokował wejście! Zapytałem go czemu to robi. Przecież Jezioro to najweselsze miejsce na Panfu! Odburknął mi:
-Nikt nigdy nie pozwalał mi wejść nad Jezioro i nie mogłem zaznać tej przyjemności zabawy! To teraz ja to zrobię mała pando. Buahahahaha!
Pomyślałem, że to może być sprawa klauna, więc znów do niego pobiegłem. Zapytałem czy kiedykolwiek blokował Bonezowi wejście do Jeziora.
-Nooo... Może raz - odpowiedział ponuro.
-Już wiem co zrobić! Chodź ze mną - krzyknąłem.
Klaun trochę zmieszany poszedł ze mną nad Jezioro i przeprosił Boneza. Bonez przyjął przeprosiny i razem zaczęliśmy się pluskać w wodzie.



KONIEC
Klaun zgodził się na zrobienie zdjęcia, niestety Bonez już poszedł :).
Morał z tego taki, że każdy nie jest zły, może po prostu miał złą przeszłość :)

sobota, 7 sierpnia 2010

O tym jak Klaun z nad Jeziora zgubił swojego przyjaciela.

Czółko Pandy! Wiecie dlaczego mam dzisiaj taki dobry humor? Bo mam dzisiaj imieniny! Tak, zgadza się! Dzisiaj jest Klaudii. Postanowiłam więc wyjść z mojej chatki na spacer. Poszłam prosto do Jeziora Woobisiów. Spotkałam tam Klauna. Mało go znam.

Właściwie to tylko daje mi koła do napompowania do zjechania ze zjeżdżalni nad Jeziorem.

Weszłam do wody, a po dłuższym zastanowieniu podeszłam do klauna.
-A witaj pando. Masz bardzo dobry humor, a ja lubię gdy wesołe pandy przychodzą nad Jezioro. To chyba najszczęśliwsze miejsce na Panfu.
-Tak. Bardzo to miejsce lubię, a cieszę się, bo mam dzisiaj imieninki! Łii!- Zapiszczałam podekscytowana.
-To się cieszę. Ach! Pewnie chcesz nadmuchać koło do pływania? - Zapytał i nie czekając na odpowiedź zaczął wyciągać takowe z torby.
-Nie, nie! Dziękuję Ci bardzo. Mam do pana pytanie.
-Zamieniam się w słuch! - Powiedział i chyba podskoczył.
-Dlaczego pan tu rozdaje koła? Przecież pandy mogłyby same brać koła. No i lubi pan tak Woobisie? Dlaczego? - Spytałam i chyba trafiłam w czuły punkt klauna. Wargi mu zadrżały. Usiadł i pokazał gestem bym zrobiła to samo. Usiadłam.
-To jest długa historia, a ja nie chcę cię zanudzać. - Powiedział, a mi serce zabiło.
-Ależ proszę mnie zanudzać! Po to tu przyszłam! - Powiedziałam i po minie klauna zrozumiałam, że złych słów użyłam. - Mnie to naprawdę ciekawi.
-No dobrze.

Kiedy byłem mały, na Panfu nie było San Franpanfu, Wyspy Piratów, Portu, Toru wyścigowego... no i Woobisiów! Były tylko Bolisie. Ja mieszkałem w bardzo biednej pandziej rodzinie i nie miałem Woobisiów. Mój ojciec był żeglarzem i kiedyś popłynąłem z nim. Znalazłem na jakiejś odległej wyspie malutkie stworzonko. Malutkie rudziutkie stworzonko! Miał za główką znamię w kształcie literki "W", więc nazwałem go Wobi. Był tak samo rudy jak ja. No i był tak samo wyśmiewany ("Co to ma być?! Rudy Boliś? Taki dziwny? Paskudny jak ty!") przez rówieśników jak ja. Wobi był moim najlepszym przyjacielem. Kiedy widział, że łzy mi spływały po futerku podchodził i zlizywał je, a potem kładł się na moich kolanach i zasypiał. Jednak pewnego dnia zniknął! Po prostu zniknął! Kiedy przywieziono Woobisie na wyspę, chciałem być ich opiekunem nad Jeziorem Woobisiów. Ale Woobiego nigdy nie odnalazłem. -Skończył opowiadać. Łza zakręciła mi się w oku, więc powiedziałam, że już muszę iść. Szłam szlochając, a gdy doszłam do Zamku i weszłam do środka. Usiadłam przed Dyskoteką. Nagle zobaczyłam rudego Woobisia (wyglądającego na dość starego) z czymś w rodzaju "N" pod główką. Zaczął mnie lizać.

"Niee" pomyślałam "To nie może być Wobi". Poszłam na Wieżę Kamarii i zapytałam ją co to za zwierzątko.
-Och, kiedyś znalazłam dwa Woobisie w małym przejściu do Zamku. To jest ich dziecko.
-A gdzie są oni?! -Spytałam spoglądając kątem oka w okno, z którego było widać Dyskotekę.
-Ona... chodzi gdzieś po Dżungli, a on... zniknął kilka lat temu. Zostawił żonę i syna. Okropne! - Wykrzywiła się Kamaria. Zbiegłam więc z Wieży i pognałam nad Jezioro Woobisiów. Opowiedziałam to dla klauna, a on wytrzeszczył oczy.

-Znalazł sobie żonę. - Powiedział smutno patrząc na czubki swoich butów. - Też się cieszę.

Próbowałam go pocieszyć. Ale na próżno. W końcu nie przyszło mi nic innego do głowy. Poszłam na zamek, wzięłam synka Wobiego. Pomyślałam, jakby go tu nazwać. W końcu zabrakło mi pomysłów i mówiłam do niego po prostu - Mały. Gdy pokazałam Małego dla Klauna, ten od razu się rozpromienił. Zaczął odwiedzać Małego i jego mamę na zamku. Jego mama była biała w kropki. Klaun mówił na nią Kopla, Biała Glumina Kropella. Ale ja mówiłam Kropka.

W końcu pewnego dnia zobaczyłam jak klaun bawi się z... kimś dużo starszym od Małego. Był to... staruszek. Stary Woobiś nie mógł prawie się poruszać. Jednak klaun dawał radę.
-Co to? Kto to?
-To Wobi! Tez mnie szukał! Szukał mnie cały czas! - Krzyczał Klaun i skakał z Wobim na rękach.
Teraz cała rodzinka mieszka w jeziorze. Ale czasem możecie zobaczyć Kropkę w Dżungli, a Małego na Zamku. :)

środa, 21 lipca 2010

Krucio i Maszyna Zagadek :)

Witajcie po długiej przerwie. Dziś niestety nie mam zdjęć.

Dziś działa Maszyna New Item, od której dostaniemy wiatrak.

I oto kolejny plan pokonania Krucia
  1. Idziemy na zamek i rozmawiamy z Kruciem.
  2. Idziemy do Kamarii.
  3. Idziemy nad Jezioro Woobysiów.
  4.  Znów idziemy do Kamarii.
To do napisania :)

Krucio Woobisiów nie lubi, chyba już rozum gubi!

Czołem pandy!
Mam dzisiaj dobry humor, bo Ania (nasza Redaktor Naczelna) może zostanie.

Dzisiaj poszłam do Krucia. Byłam gotowa na długą, kilku godzinną szermierkę słowną, ale Krucio powiedział tylko:
Szkoda, że się nie założył, bo bym wygrała! he he


Głupiutki Krucio. Niech on da wreszcie spokój, bo przecież i tak zawsze go załatwiamy. Czarno księżnik? Jasne...
Kiedy już odchodziłam od Krucia on zaczął sobie pluć w brodę.
"Kurczę! Ta głupia zjeżdżalnia znowu jest kolorowa!". Zaczęłam krztusić się ze śmiechu, ale on to chyba zauważył bo złapał mnie za ramię.
-Tylko poczekaj... pożałujesz tego!

Aż przeszedł po mnie dreszcz. No trudno. Musimy stawić czoła Kruciowi!