Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dziennikarz Tikania. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dziennikarz Tikania. Pokaż wszystkie posty

środa, 8 września 2010

Film ze strajku o Redakcję

Cześć Dziennikarze! Przepraszam, że nie byłam na konkursie na Miss. To nie ignorancja, tylko brak czasu. Przepraszam wszystkich, a tu link (trochę spóźniony) do strajku o Redakcje, który miał miejsce kilka dni temu:
Wiem, że już nie jestem Filmowcem Lata, ale poczułam się zobowiązana ;)

wtorek, 7 września 2010

Cyrk przy oborze, oraz darmowy przedmiot, który każdej pandzie na pewno pomoże.

Gdy tylko dostałam maila od Max'a i Elli, włączyłam bloga by napisać. Max i Ella zauważyli, że nasz przyjaciel clown rozdający koła do pływania nad Jeziorem jest smutny. Dlatego stworzono... Cyrk Pokopetsów! To zdaje się coś na zasadzie koncertu Stelli. Też obok Obory. Ja czasem nudzę się w weekendy, Wy też? Teraz będziemy mieli rozrywkę!
Dostałam również Darmowy Przedmiot.

Co nim jest, jest niespodzianką.
Naciśnijcie na Kwadracik powyżej, a się dowiesz!


Pozdrawiam, Tikania ;*

piątek, 3 września 2010

Redakcja czarna jak smoła + opowieść - "Najpierw miłość, potem szkoła!"

Hejoo Redakcjo! Wczoraj gdy wracałam ze Szkoły Podwodnej mało się nie utopiłam! Mój kombinezon jest cały dziurawy! Gdy już wróciłam ze szkoły w mojej chatce siedział Boliś i czytał podręcznik z przyrody.
-Czytasz sobie? - zapytałam żartobliwie i kątem oka zerknęłam na kartkę. Była cała w jego jedzeniu. - Adroius! - zawołałam podnosząc podręcznik. Chyba go trąciłam mocno w dziób. Zwierzątko zapiszczało, a ja go wywaliłam za drzwi. Gdy zszedł z drzewa i stąpał po ziemi usiadłam spokojnie. Patrzyłam przez okno. Było mi trochę smutno.

Dzisiaj gdy szłam do szkoły nigdzie nie widziałam Bolisia. Gdy pani mi wstawiła 1 za zniszczenie podręcznika wciąż martwiłam się o Adroiusa. Dopiero gdy siedziałam tak, przez okno go zobaczyłam. Tak się cieszyłam, że dałam mu od razu całą porcje tego jego jedzenia!
PS. Gdy odeszła Ann, jakoś tak smutno, czarno się zrobiło w Redakcji.
Szkoda, Openbk, że usunąłeś wszystkie zasługi. Straciłam swój pucharek na licencji (chlip) xD

No i te 10 SO (tylko 1 do awansu!)

wtorek, 31 sierpnia 2010


Cześć! Dzisiaj Krucio zmienił w kamień takie coś w szatni na basenie, w szafce.

(nie mam zdjęcia)

Dzisiaj znowu w San Franpanfu było kilka złodziei i robili napad. Tym razem nie zrobiłam zdjęcia.

PS. Pamiętacie o Strajku o 15:00 w Bollyland.

Wiecie co, jeśli Ann nie uda się przekonać, by nie zamykała redakcji, a Openbk nie chce przejąć bloga, można by zrobić każdego odpowiedzialnego za coś. Ktoś za ranking, ktoś za oznaki, ktoś za grafikę, i tak moglibyśmy ciągnąć naszą wspaniałą Redakcję, na której kocham pisać.


poniedziałek, 30 sierpnia 2010

Opowiadanie - Egipcjanka, chiński domek i pyszny tort!

Od jakiegoś czasu dorabiam sobie w Lodziarni. Wczoraj moja szefowa podeszła do mnie i zmierzyła mnie wzrokiem. Była dość gruba, a nosiła ubrania dla zgrabnych i wyglądała... no domyślacie się.
-Chciałabyś być modelką? - spytała ni stąd ni zowąd. Zdziwiłam się. Byłam dużo chudsza od mojej szefowej, ale pandy z moją figurą nawet nie marzą o byciu modelkami. Zdziwiona pytaniem odpowiedziałam zgodnie z prawdą.
-Nigdy o tym nie myślałam - przyznałam. Po chwili pomyślałam, że szefowa uważa, że mam zadatki na modelkę. 
- Czyżby? 
- A uważa pani że powinnam? - spytałam, a szefowa uśmiechnęła się w sposób, który mi się nie bardzo podoba. Był to chytry uśmiech. Nie wiedziałam o co chodzi. Dzisiaj już wiem. Tak, oto ja w stroju Egipcjanki.
Musiałam zwyczajnie podawać lody w kostiumie Kleopatry i do tego dostałam nowe zadanie - dostarczać lodowe torty na zamówienie. Na zamówienie! A gdy ktoś dzwoni mówić - "Tu lodziarnia z Panfu, mówi Kleopatra, zachęcam do zamówienia Przysmaku Faraona."!
Dziś zadzwonił jeden dziwny telefon.
-Tu Lodziarnia z panfu, Kleopatra przy telefonie, właśnie powstał nowy tort owocowy, "Egipska Oaza". - powiedziałam monotonnym głosem.
-Witam. Chciałabym zamówić tort lodowy dla wnusi z napisem "Żyj nam sto lat Lilko". - powiedział głos pandy w średnim wieku.
-Tort lodowy, urodzinowy. - dyktowałam to co zapisuję w notesie. - Zapisane. Na jaki adres to mamy dostarczyć?
-Chmm... chiński domek za rzeką. - Powiedziała, a ja zapisałam i się rozłączyłam. Podeszła Vera, ruda panda, która zawsze nosi dres, a włosy upina w kitkę. Pracuje jako dostawca.
-Co jeszcze? - spytała dość niskim głosem. - Bo ja już jadę.
-Czekaj. Powiedz panu Klausowi, by zrobił na torcie "Śmietankowe góry" takie życzenia z lukru. - podałam Verze karteczkę z notatkami. Panda popatrzyła na nie. Poszła za zaplecze i przyniosła mi paczkę.
-No to zanieś to, tik tak! - powiedziała twardo wręczając mi dość brutalnie paczkę. - Zanieś do... "chińskiego domku za rzeką"! - Wyczytała moje gryzmoły, a ja zrozumiałam swój błąd. Cały dzień go szukałam, ale jak tort zaczął mi się roztapiać odłożyłam go do lodówki w Lodziarni i w stroju zwykłym (nie kostiumie Kleopatry) szukałam go. W końcu poszłam do Kamarii, a po drodze rzuciłam oko na widok z balonu między Wierzą Kamarii a Salą Balową. I już wiedziałam gdzie ten domek!
Tak, oto byłam na urodzinach małej pandy Lilki. Było bardzo miło ;)
Naprawdę! Tak czy siak, cieszę się, że w ogóle przyjęłam to zamówienie.

Krucio chroni przed pruchnicą! Hi hi hi!

Od jakiegoś czasu Kruciowi zmniejszyły się wąsy. Mi już nudzi się ta przygoda. Dzisiaj Krucio zmienił jakieś cukierki.
Oczywiście cukierki w Kiosku! Jak myślicie, Krucio chce zasmucić pandy, czy ochronić przed próchnicą. Kiedy szłam do Kiosku przybiegła do mnie jakaś mała panda.
-Pse pani! My ciemy ciukielki! Ale one są kamienne! Odcaluje je pani? - zapyta malutka panda. Ale zaraz potem przybiegła jej mama.
-O nie! Masz próchnicę! Nie wolno ci jeść cukierków! - zawołała zbulwersowana matka pandy. Jednak musiałam odczarować te cukierki i wytłumaczyłam to matce pandy, a następnie zrobiłam swoje "Abrakadabra!"
PS. Cieszę, się, ze ktoś jest zemną w kwestii dalszego pisania. :)

Co wy?

Nie wiem czemu już rezygnujecie. Mogliśmy pokazać jak jesteśmy zgrani i przekonać Ann do przedłużenia żywota Redakcji. Są jeszcze 2 dni do końca wakacji. Powinniśmy je wykorzystać do pisania, bo tak robią prawdziwi Dziennikarze - nie poddają się. Kto jest ze mną? Napiszcie w komentarzu!

sobota, 28 sierpnia 2010

Adrianowi życzę Stu lat, oraz jak zapomniałam o okularach.

Chyba trochę późno, co? Ale lepiej późno niż wcale. Oto moja skromna kartka dla Adiego:
Dzisiaj zamienione w kamień jest dziwne coś w szafce u Kamarii, jak pisały przedmówczynie.

Ja przeszukałam Salę Balową, a potem Wierzę i nic nie znalazłam. Zeszłam na Dziedziniec i nic! Kiedy w końcu padłam ze zmęczenia zauważyłam, ze nie mam nic na nosie... a powinnam! Powinnam mieć okulary! Ufff! Wbiegłam do Kamarii.
-Czy mogę zbadać zawartość tej szafki? - spytałam. Kamaria lekko zdziwiona zgodziła się.
-Tu mam obraz, tu łapkę króliczka, tu kamienne fiolki, tu... czekaj. Kamienne fiolki? - przerwała i zrobiła mi miejsce do "Abrakadabra". No i odczarowałam :)

Pozdrawiam was!
Dziennikarka Tikania

czwartek, 26 sierpnia 2010

Konflikty ochroniarzy, obyło się bez bandarzy

Dzisiaj poszłam do Restauracji na śniadanie, ale drzwiczki były zamknięte.
-Co się stało? - spytałam ochroniarza - Co z drzwiami?
-Zgubiłem klucz - Usłyszałam ciężki i lekko "aksamitny" głos - Ostatnio ciągle wszystko gubię - dodał skruszony.
-Oj, przykro mi. - powiedziałam, chodź bardzo chciałam wejść - czyli nie zjem tu dzisiaj? - spytałam lekko zdenerwowana, ale ochroniarz nic nie powiedział. Wyglądał na załamanego. Poszłam więc do Starego Portu na śniadanie. Jednak około dwunastej poszłam do Restauracji na obiad. Znów zamknięte drzwi.
-Proszę to otworzyć!!! Gdzie jest Bruno??!! Czy on wie o... tym... tym wszystkim?! - zaczęłam krzyczeć i machać rękoma - Jestem głodna!
-Ja też jestem głodny i nie mogę nic na to poradzić a szef... Nie wiem gdzie jest i nie mogę rozmawiać - powiedział cicho.
-Ale może mogę panu pomóc...- Zmieniłam głos na przyjazny i sympatyczny.
-Proszę się oddalić... - jęknął.
Byłam zdziwiona. Postanowiłam iść przez żołądek do serca. Zrobiłam lasagne. Poszłam do ochroniarza i zaczęliśmy razem jeść.
-Mmm... pyszne... mmm... - mówił Bronek (tak się nazywa, powiedział mi). Powiedział mi także, że pokłócił się ze swoim bratem - Mieciem. Jego znam. Jest to ochroniarz Wieży. Słyszałam jak pandy śmiały się: Cieć Mieć.

Przyniosłam mu kawałek lasagne i Miecio zgodził się pogadać. Okazało się, że pokłócili się o to... kto wczoraj pójdzie na Zamek, a kto do Restauracji. Miecio i Bronek to bliźniaki i mogą się zmieniać, jak im się znudzi.
-Mieciu, widzisz, Bronek chce Cię przeprosić i powiedzieć, że to ty miałeś racje, ty bardziej nadajesz się wyglądem na zamek, a on ze swoim talentem gastronomicznym do Restauracji gdzie czasami myje gary - powiedziałam do Miecia, co wywołało na nim władczy uśmiech.
-Bronku, Miecio chce cię przeprosić i powiedzieć, że to ty miałeś racje, jesteś równie elegancki jak on i nadajesz się na Zamek, a on chętnie pomoże Brunowi w myciu garów - Bronek zareagował jak brat.

Obojgu powiedziałam by przyszli do Baru Piratów. Przygotowałam z piratem kolacje. Tam sobie wszystko wyjaśnili :)

środa, 25 sierpnia 2010

Jak mnie wrobili w balona i jak gotowałam w "Pichcę i knocę!"

Dzisiejszy dzień był bardzo dziwny i zwariowany. Ale może Wam opowiem.

Przed śniadaniem byłam na referacie i wykładzie Bazylego. Potem wróciłam do chatki i chyba się zdrzemnęłam. Kiedy się obudziłam jeszcze było wcześnie.
Siedziałam sobie w chatce jak zwykle i jadłam śniadanie, gdy do mojej chatki wbiegł mój kumpel Bazyli. Bazyli to bardzo zwariowana panda. We dwoje często oglądamy telezakupy i się śmiejemy ze zwykłych rzeczy. Na przykład, kiedyś gadaliśmy długo, i gdy ktoś powiedział słowo, ryczeliśmy ze śmiechu. Bazyli popatrzył na mnie przestraszonym wzrokiem.
-Czołem - powiedziałam nieśmiało, ale najbardziej przyjacielsko jak potrafię. Bazyli nie drgnął, dopiero po chwili złapał mnie za bluzkę i przyciągnął do siebie moje ucho.
-Jesteś jak coś Brianna - szepnął i wybiegł. Rozejrzałam się zdziwiona, gdy nagle weszła... słynna Barbara z telezakupów i ekipa filmowa.
-Super! Ekstra wiejskie klimaty - powiedziała panda z kamerą do jakiejś innej co ciągle coś notowała.
-Będzie super! - skomentowała Barbara oglądając mój dom. Podeszła do mnie i mnie przesunęła - Przesuń się. Dzięki. Ej, Boguś, patrz! - zawołała do jakiejś ważnej pandy, obok której latało kilka innych niczym sługi.
-Idem! - burknął z angielskim akcentem - O czo ci chodżi?
-Boguś, spójrz na tą kuchnie! Prosto a uroczo!
-Raczja. Ładżnie bedzie wyglandacz w telewiźji - zgodził się Pan Boguś.
Byłam zirytowana, że mnie ignorują.
-Przepraszam! - wtrąciłam im - Ja...
-Patcz! Mozna kamerem zamontowacz tutaj i będzie szuper! - ciągnął Boguś.
-Czy ktoś mnie słyszy?! - zawołałam zirytowana i nagle oczy wszystkich zwróciły się ku mnie.
-Kiedy pszyjdzie właszczyczelka domu?- Zapytał mnie - pokojówka przyda się dla obsady - zwrócił się do pandy z notesem - Pani godność?
-Tikania! - zawołałam - Gospodyni domu! - powiedziałam, bo zupełnie zapomniałam o tym, co powiedział Bazyli. Nie wiem co się stało. Nagle stanęłam za ladą kuchni tak jak pandy w wiadomościach, albo jak Pascal w programie "Pascal, po prostu gotuj". No i włączyli kamerę. Najpierw mówiła Barbara z mikrofonem.
-Dzień dobry! Dzisiaj wasza Barbara w terenie. Odwiedziliśmy kuchnię jednej z wielkich kucharek! Oto ona. Panda Tikania! - zawołała i pokazała mnie teatralnym gestem. Kamera się zwróciła ku mnie.
Za kamerą ekipa trzymała tabliczki z tym co mam mówić. Na pierwszej pisało "Witam was czytelnicy, jestem panda kucharka i jestem Tikanią". Wtedy byłam tak zaszokowana, że nie zauważyłam głupoty tego tekstu tylko posłusznie czytałam drżącym głosem.
-...więc używam czosnku by odstraszać. Dziś ugotuję wam... - tu przerwałam. Ja mam ugotować? Wbiłam wzrok w Barbarę i zamilkłam. Ona przewróciła oczami i stanęła obok mnie tak, że i ją objęła kamera.
-Co nam ugotujesz? Co? Jesteśmy ciekawi!- Zawołała ze swoim sztucznym uśmiechem.
-Ja... - przestałam czytać - Co mam ugotować? - Spytałam. Widziałam jakąś dziwną nazwę na kartce, która wskazywała cała ekipa, jakbym była głupia i zapomniała, że mam czytać.
-No dobrze. Widać chcesz nam zrobić niespodziankę! - zawołała.
To co stało się potem nie chcę opowiadać. To zbyt okropne! Powiem tyle. Popołudniu, gdy siedziałam w Dżungli jakaś mała panda co chyba szła z mamą pokazała mnie.
-Mamo to ta z "Pichcę i knocę!" - zawołał. Zrobili z niej balona! - zachichotało maleństwo.
Wieczorem pobiegłam do Bazylego. Był nieswój, tak jakby było mu wstyd.
-O co chodzi z tym "Pichcę i knocę!"? - spytałam zrozpaczona. Bazyli włączył mi program "Robimy w Balona".
Pokazała się Barbara.
-Witam w programie "Robimy w Balona". Dzisiaj pokażemy wam kucharzy naszych czasów na panfu! Uwaga! Jak to zobaczycie, to zobaczycie jakim fatalnym kucharzem jest m.in. Bruno. Oto kucharka z "Pichcę i knocę"! - Powiedziała Barbara, a potem mój fatalny popis. Usiadłam z wrażenia gdy to zobaczyłam.
-Mówiłem ci - mruknął Bazyli - Mówiłem ci, że jak coś nie mów, że jesteś Tikania. -Powiedział nieśmiało Bazyli. Nieśmiało dlatego, bo myślał, że go uderzę czy coś. W ogóle odnoszę wrażenie, że Bazyli się mnie trochę boi.
-Ale mogłabyś wstać - powiedział nie ruszając praktycznie ustami.
-Jesteś brzuchomówcą? - spytałam zdziwiona.
-Wstawaj! - dodał Bazyli nie ruszając ustami - Tikania! Pobudka! - jęczał.
Nagle otworzyłam oczy. Okazało się, że zasnęłam na tym referacie i wykładzie Bazylego.
-No wiesz! Jak możesz?! - Czepiał się nieśmiało i lekko okrył twarz łapkami jakbym miała go walnąć.
-Przestań Bazyli! - mruknęłam - Przepraszam. Wiesz co? Stawiam ci zupę serową u Bruna!
-Na śniadanie? - zdziwił się Bazyli.
-Co? Już jadłam śniadanie! Znowu? - jęknęłam, ale Bazyli to chyba usłyszał i się zdziwił.

wtorek, 24 sierpnia 2010

Darmowy jelonek, ozdoba na każdy domek!

Co mogłoby dodać naszym chatkom przytulnego wyglądu? Oczywiście piękna głowa jelenia do powieszenia.Piękne, prawda?
(Naciśnij na TEN obrazek by odebrać prezent)

Ciekawe jak będzie się komponował w chatce? Chodź prawdę mówiąc nie jestem za zabijaniem zwierząt i wypychaniem ich na ozdoby :(

Podoba Wam się?

Żadna panda nie życzy sobie, by Krucio coś naszym zwierzątkom zrobił!

Dostałam dzisiaj maila. Max i Ella pisali byśmy pilnowali naszych zwierzątek. Również dostałam takie oto zdjęcie:
Czyżby Krucio zamienił kochaną Stellę Elli w kamień? Czy widzieliście kiedyś tak smutną Ellę. To okropne! Pilnujcie swoich zwierzątek. Jeśli mój Woobiś Adroius i Bugsy Uszko zamienią się w kamień nie wiem co zrobię. Pilnujcie swoich zwierzątek i Krucia! Wszyscy razem go pokonamy prędzej czy później!


Stroje jak niebo przy zachodzie, są jak najbardziej w modzie.

Napisałam Wam o modzie, a tu proszę nowe wspaniałe stroje. Lili się spisała, nie ma co. Jednak wyglądają tak wspaniale na tle zachodu słońca. Na innym tle wyglądają nieco gorzej, jednak mimo to wygląda wspaniale.
A fryzura dla Pana Pandy przypomina czuprynkę Elwisa ;D
Pandy ze Złotą Kartą, biegnijcie ile sił w łapkach do sklepu!

Moda panfu- Lato 2010

Witam wszystkich Czytelników naszej Redakcji-Panfu!
Dzisiaj po pracy w Kiosku (dorabiam sobie) poszłam prosto do San Franpanfu gdzie zobaczyłam to co zwykle się tam widuje. Modnie ubrane pandy zadzierające nosa i pandy siedzące na dachu Salonu Piękności. Naprawdę były modnie ubrane. Gdy do nich zamachałam, jedna z nich odwróciła się do mnie i zmierzyła mnie krytycznym wzrokiem, parsknęła śmiechem i odwróciła się do koleżaneczek.

Postanowiłam napisać o miejscowej modzie, która "funkcjonuje" przez całe lato. Spóźniłam się trochę bo jesień tuż tuż, ale lepiej późno niż wcale, a skoro nikt o tym nie napisał to co mi szkodzi.

Teraz jest moda na "Lekko Emo", czy może na "Mrocznego Anioła". Dlatego trzeba się zaopatrzyć w Anielskie Skrzydła dostępne w Katalogu prawie na końcu, gdzie jest strój Anioła i Diabła. Weźmy przy okazji Diabelskie różki.
Wiele pand stosuje również zasadę Im więcej tym lepiej. Tak, tak. Im więcej nałożymy na siebie mrocznych, czarnych, czy kolorowych i czarnych rzeczy tym oryginalnie, tym lepiej.
Ostatnio popularne zrobiły się również rolki dla każdej nastoletniej pandy.

A powyżej rzeczy, w które powinnyście się zaopatrzyć. A jeśli chcecie być modne i ORYGINALNE najlepiej weźcie podobne. W katalogu fryzur nie brakuje, więc wybierzcie, zamówcie i już zaraz Wam je dostarczą ;)


Mam nadzieję, że chodź trochę pomogłam.
PS. Gdy przyjdzie Jesień 2010 opiszę Wam modę jesienną ;)


poniedziałek, 23 sierpnia 2010

Na szczęście, cała, jedna świeczka ocalała!



Dzisiaj poszłam wcześnie do Krucia i ten mnie zapytał jak zapalę kamienną świeczkę. Zanim skończył swój złowieszczy śmiech już mnie nie było. Wbiegłam do Sali Balowej (gdzie Kamaria patrzyła na mnie zaskoczona). Potem wbiegłam do jej wierzy. Tam była świeczka, ale niestety była normalna. Chodź może to i dobrze.




Następnie udałam się do Starego Portu. Tam ledwie dostrzegłam, na szczęście się świeciło (robaczki świętojańskie). Szybko odczarowałam świecę. Podszedł do mnie pirat i powiedział, że nawet nie zauważył, że coś się zmieniło. Powiedział, że załatwi sobie od profesorka okulary.


czwartek, 19 sierpnia 2010

Pokopetsy Torki, słodkie chowają się do norki.


Cześć wam! Dzisiaj spotkałam Torka. Wiecie kto to? Tak, to Pokopets Tork. Dostaniecie go za wykupienie Złotej Karty. Wcześniej Torka nie widziałam i jeśli Wy też nie, to oto on.

Jak na prosiakopodobne zwierzę, całkiem niezłe, prawda?

A oto jego dokumenty ;)




Rzadko go widać. Czyżby chował się do norki?






Może nie jest słodszy od Bugsy'ego ale całkiem fajniutki, prawda?
Dzięki za uwagę!

Zegary i Pirackie Gwary!

Czołem pandy! Już wróciłam i teraz mam czas by nagrywać różne imprezy, by brać w nich udział i by pisać więcej notek (jupi)!

Dzisiejszego dnia dużo liczyłam. A zaczęło się od tego, że chciałam po prostu zobaczyć która godzina. Nie mam zegarka na łapce, więc spojrzałam na zegarek w chatce. Niestety, spadł ze ściany, potłukł się, wskazówki powyginały się, a wszelkie tryby powypadały.

Poszłam więc do Miasta, San Franpanfu i inne wszelkie możliwe miejsca w poszukiwaniu zegara.

Znalazłam trzy! Pierwszy był na basenie na wieży ratownika, drugi był w Sali Gimnastycznej, a trzeci rzecz jasna złoty w wieży Foyer.

Ach zapomniałabym! Kiedy szukałam zegara zajrzałam do Baru Piratów i oczom nie wierzyłam. Nie było piratów, ale gwar był nie z tej ziemi. Najpierw coś czerwonego wyleciało. "Była to chyba papuga z zielonym dziobem" pomyślałam gdy TO COŚ szarpnęło mnie za włosy. Padłam na beczkę i sięgnęłam po kufel gdy jakiś zielony płaz wyskoczył z niego.

-Aaa! - krzyczałam. Potem upadłam na podłogę gdzie ujrzałam łepek myszy! Skoczyłam i upadłam na pirata a dwie papugi rzuciły się na mnie!


To był koszmar! Słowo daję. Potem przyjrzałam się wszystkim tym dziwadłom i stwierdziłam następujące wnioski:

- W barze Piratów znajduje się 6 zwierząt.

-Domniemana papuga, to dwie ganiające się w powietrzu rybki.


Jeśli przeoczyłam jakiś zegar napiszcie w komentarzu!

niedziela, 15 sierpnia 2010

Kartka dla Milki ;)

A oto kartka dla Milki1508 ;)
No bo pomyślałam sobie, że może bez kartki to tak głupio :)
Jeszcze raz, wszystkiego najlepszego!

Zagubiona panda na górze i straszne podróże!

Dzisiaj była straszna burza. Nie wiem czy na Panfu kiedykolwiek taka była. Chmury zasłoniły w części góry. Wzięłam w łapki lornetkę i spojrzałam na czubek góry i nie mogłam uwierzyć! Na czubku siedziała jakaś panda! Na Panfu nie byłoby w tym nic nad zwyczajnego, ale to były Tatry!
Aż poskoczyłam, zapięłam guzik mojego czerwonego płaszczyka i pobiegłam po pomoc.
-Ratunku! Ratunku! Panda w nie bezpieczeństwie! - Wołałam, a ludzie którzy jeszcze się do mnie nie przyzwyczaili gapili się jak na kosmitkę i powtarzali z nie dowierzaniem.
-Panda? Tutaj?! Panda!!!


W końcu spotkałam człowieka, który mnie o wszystko wypytał. Wyjaśniłam mu, co widziałam. Szybko zabrał mnie w dziwne miejsce i wpakował do środka helikoptera. Podleciałam z nim. Widok był piękny. Tak samo jak z czubka Nosala, albo z kolejki linowej.
-Gdzie mam lecieć?! - Wyrwał mnie z marzeń pilot.
-Ee... - Zastanowiłam się. - Prosto! - Oprzytomniałam.
Nagle zobaczyłam czarną kropkę. Panda się skuliła i chyba trzęsła.
-Tutaj! Tu! Proszę Pana! Tutaj jest! - Wołałam jak oszalała. Helikopter spuścił linę - drabinę, ale panda ani rusz! Nie wiele myślałam, gdy skoczyłam na drabinkę i zeszłam na szczyt góry. Podeszłam do pandy i złapałam z rękę. Było strasznie głośno od helikoptera, więc nie usłyszałam co pisnęła panda, odsunąwszy się ode mnie. Złapałam ją jeszcze raz, ale teraz panda krzyknęłam.
-Kim jesteś?! Zostaw mnie?! Co to za dźwięk?!- Krzyczała panda zrozpaczona.
-To helikopter! Przyleciał po ciebie, chodź!- Krzyknęłam tak, by mogła usłyszeć, panda podniosła wzrok, ale nie na mnie, ani na helikopter. Patrzyła gdzieś w głębię. Złapałam ją i ledwo nie spadłam z drabinki. Potem gdy wylądowaliśmy panda przyznała mi się, że to wszystko dlatego, bo jest niewidoma.
-Poszłam z moimi przyjaciółmi zdobywać szczyt, kiedy nagle poczułam, że nie ma nikogo w pobliżu. - Powiedziałam bliska płaczu. - A potem ten głośny głos silnika! Myślałam, że umrę!

Ja z pandą poszłyśmy później do karczmy na pierogi. Obiecałam jej, że wracając na Panfu, wezmę ją ze sobą.

Chodź nie wiem jak się postaramy, Złotej Karty zniszczyć nie zdołamy!

Zauważyłam, że pandy znowu się buntują ze Złotą Kartą jak kiedyś. Nawet gdyby 70% pand wzięło udział w buncie, Złota Karta nie zniknie! Nie dlatego, że ci co rządzą Panfu mają taką zachciankę i rządzę pieniędzy, tylko dlatego, że gdyby zwariowali i zabrali nam Złotą Kartę było by tak:
My mamy radochę i stronę gdzie możemy się bawić, a oni tracą prace i mają długi, bo dużo zainwestowali w zbudowanie nam wszystkich rzeczy, które są potrzebne do stworzenia takiej wyspy.
Oni zarabiają tak samo jak np. księgowe, ekspedientki, kwiaciarki, kucharze itd. Oni są informatykami i to ich praca. A my nie możemy się sprzeciwiać, bo oni robią nam dużo dobrego. Stworzyli nam świat gdzie spędzamy czas, tworzą dla nas ciekawe misje, wymyślają ubranka i robią nawet dni gdzie my - zwykłe pandy możemy się bawić.
Jeśli ja Was dostatecznie nie przekonałam, radzę zajrzeć tu: KLIK
Jak Max i Ella o tym piszą.
PS. Życzę wszystkiego najlepszego z okazji urodzin Dziennikarzowi Milka. Niech to co piszesz będzie obiektem podziwu wielu czytelników i dużo zdrowia ;)