Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Chatka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Chatka. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 23 grudnia 2010

"Opowieści z Panfu - zima, choinka i stary prezent" cz.1

-Levy, wstawaj, zaraz szkoła! - krzyknęła do mnie moja mama.
-Mamo... Jeszcze pięć minut... - odpowiedziałem zaspany.
-Żadne pięć minut! Szybko! Wychodź z łóżka i szykuj się do szkoły! Tylko ubierz się ciepło, bo jest bardzo zimno!
-No dobrze... - powiedziałem z niesmakiem. -Ale mamo, jutro jest wigilia, a my nadal nie mamy choinki ani czegoś takiego.
-No cóż Levy, w te święta raczej nie będziemy mieli choinki... - odpowiedziała mama.
-Ale święta bez choinki są jak... No są jak.. Nie wiem co, ale są okropne! - powiedziałem ze smutkiem.
-Ok. Już dobrze. Pogadamy o tym później. A teraz leć do szkoły. Tylko nie zapomnij wziąć kombinezonu. Pa! - krzyknęła do mnie mama zza drzwi.
Pa... - odpowiedziałem cicho.
Poszedłem na Plażę i jak zwykle popłynąłem do Podwodnej Szkoły. Było to dosyć trudne, bo woda była bardzo zimna i gdzie nie gdzie był lód. Gdy tam dotarłem - cóż, to co zwykle: pandy przebierały się z mokrych kombinezonów, a Manny ciągle suszył tamten pokój... Potem zaczęły się lekcje - a to ktoś gada, a to ktoś robi papierowe samolociki albo rysuje panią Kiarę kiedy Krucio zamienia ją w kamień lub coś w tym stylu. Ja nie należę do grona prymusów. Raczej gadam przez wszystkie lekcje i dostaje linijką po łapkach. Po lekcjach spytałem mojego kolegę Roberta czy odbierze ze mną prezenty ze skarpetek. On powiedział, że też jeszcze ich nie odebrał i z chęcią ze mną pójdzie. Ja zgasiłem śnieżką ogień dla niego, a on dla mnie. Na końcu powiedziałem do niego:
-Wiesz, mnie i tak te ozdoby się nie przydadzą, bo nie będziemy mieli choinki...
-Serio? - spytał Robert.
-Serio, serio. A może przyjdziesz do mnie do chatki?
-Dobra. I tak nie mam nic do roboty - odpowiedział.
Ok, to chodź.
cdn.

poniedziałek, 13 grudnia 2010

Prezencik od skarpetki

Hello pandas!

Nie pisałem wczoraj, ponieważ nie miałem czasu, niestety. Dobra, dobra, dość użalania się nad sobą. Przyjemniejsza rzecz to skarpetki. Dostajemy dziś od nich... bałwanka i prezent na choinkę! Tak one wyglądają:
A teraz czas na prezencik.

Co jutro dostaniemy? Dowiecie się tego czytając Redakcję-Panfu!
Do zobaczenia
Skuter001

sobota, 4 grudnia 2010

Opowiadanie

Witam Was! Opowiem Wam moją dzisiejszą historię.

  Dziś wstałem o 6.00. Dlaczego tak wcześniej? Mój brzuch domagał się śniadania. Poszedłem więc do Igloo, żeby coś zjeść. Gdy byłem w igloo zachciało mi się potwornie spać, więc usiadłem na stołku, zamówiłem jedzenie i czekając na kelnera postanowiłem się przespać. Obudził mnie kelner słowami: "Wstawaj, wstawaj ja tu dla ciebie jedzenie mam, a ty co?!". Szybko wstałem, ale jakoś nie chciało mi się jeść. Dziobnąłem troszkę jak wróbelek i postanowiłem pójść na Basen. Pobawiłem się trochę z pandami, bo była bardzo ciepła woda. Następnie poszedłem na Wulkan, żeby popatrzyć na gwiazdy przez teleskop. Na wulkanie było dość chłodno, więc poszedłem się ogrzać przy suszarce na górze Big Foota (tam było ciepło i zimno, ponieważ ta góra jest okryta śniegiem, a suszarka daje ciepłe powietrze). Po tym wspaniałym dniu wróciłem do domu i jakoś dziwnie się poczułem. Najpierw miałem dreszcze, potem obleciało mnie przerażające gorąco. Postanowiłem zmierzyć gorączkę i... miałem 38 stopni!
  Przeanalizowałem wszystko, co się działo dzisiejszego dnia i już nie dziwiłem się, że jestem chory. W końcu zasnąłem w Igloo, a tam było zimno. Kelner zaserwował mi gorącego kurczaka, więc się ogrzałem i już po tym było mi dziwnie. Następnie poszedłem na Basen do ciepłej wody. Na Wulkanie było chłodno, więc to następny krok do choroby. A potem kluczowy moment! Poszedłem na górę Big Foota Tam panowała dziwna atmosfera. Było gorąco, więc odszedłem od suszarki najdalej jak umiałem i... było mi tak zimno, że znów pod nią wróciłem, a wszyscy wiedzą że ciepłe+zimne=choroba. Poleżałem w domu pod kołdrą popijając herbatke bambusową i zrobiło mi się lepiej. Od tej pory uważam co robię.

środa, 29 września 2010

Email od Elli i Maxa

Hej!
Wczoraj na naszą pocztę e-mail przyszła wiadomość od Elli.
Oto ona:

Niestety wiadomość jest chyba uszkodzona :-(
Ale za to dostajemy ciekawy prezent.
A oto on:

Idealnie pasuje ona do chatki leśnej jak i zarówno do innych.

Pisała dla Was: Dziennikarz Daga95

piątek, 10 września 2010

Ostatni taniec

Dzisiaj postanowiłam się przeprowadzić.
Znudziła mnie moja chatka i już!
Chciałam upiec jeszcze moje ostatnie ciasto
w mojej starej kuchni. Wyciągnęłam jajka, mąkę i...
no tak zapomniałam, że ostatni karton mleka oddałam kotu.

Musiałam iść po drugi. Przebrałam się i pobiegłam do sklepu.
Nie wiedziałam co się dzieje w mojej chatce. Gdy już kupiłam mleko
zauważyłam moją przyjaciółkę. Zaczęłyśmy rozmawiać o nowościach.

Spytała się mnie czy mogłaby mnie odwiedzić, gdy już się przeprowadzę.
Zgodziłam się chętnie. Po 30 minutach moja przyjaciółka musiała
wracać do domu by zrobić obiad. Byłam głodna, więc ruszyłam do Restauracji.
Pech chciał, że po drodze spotkałam mojego odwiecznego wroga!
Przestraszyłam się nie na żarty. Pobiegłam do domu i zamknęłam drzwi.
Usłyszałam muzykę z pokoju dyskoteki. Ruszyłam tam i co zauważyłam?
Moją Foxis tańczącą na macie do tańczenia. Reszta Pokopetsów i Bolisiów było zadowolonych. Ucieszyłam się, usiadłam na fotelu i oglądałam występ.

 
Postanowiłam zabrać moją Foxis do cyrku. Pobiegłam z nią tam i powiedziałam jej co ma robić. Chyba zrozumiała, bo puściła mi oczko.
Po chwili zaczął się występ.  Wspaniałe Pokopetsy wykonywały różne sztuczki i akrobacje. Było tak dużo pand, że nie mogłam dostrzec mojego
liska
.

Po dziesięciu minutach występ się zakończył. Zabrałam moją Foxis do domu. Znalazłam śliczny domek, kupiłam go i przeprowadziłam się, a potem
położyłam do łóżka. To był męczący dzień.

Pisała dla Was


wtorek, 17 sierpnia 2010

Krucio knuje chytre plany, my się nigdy nie poddamy!

Witajcie <3
Dziś Krucio wymyślił coś zupełnie szalonego! Postanowił zamieniać już tylko detale, czyli najmniejsze w tym wypadku, przedmioty. Jednak nasza wspaniała Kamaria zawsze znajdzie jakieś rozwiązanie! Dziś mamy od Niej kolejną przydająca się pomoc - świetliki. Właściwie to słoik ze świetlikami ;d.
Więc dziś Krucio zamienił kaczkę w Stadninie Koni. Kaczka pływa sobie na małej kałuży, hi hi hi ;) Tak, jak obiecałam, mam dla Was kolejny plakat z rozwiązaniem.

Dziś, niestety, wybrałam złą drogę i wypadł mi cel wiedzy. No cóż. Niech i tak będzie. Ale za to... dostałam nową słodziutką chatkę! Pewnie jesteście ciekawi, jak wygląda? No dobrze, dobrze. Pokażę ją Wam:

To tyle co do Krucia, ale mam dla Was niespodziankę, a raczej nowość. Dziś powstała nowa kraina: Woobiland! Zobaczcie:
Na zdjęciu umieściłam wszystkie krainy, abyście mogli sobie je przypomnieć ;)
Wybaczcie moi drodzy, ale muszę już lecieć ;]
Pisała dla Was
Milkaa1508

poniedziałek, 2 sierpnia 2010

Zabawa w detektywa, czasem tak bywa...


Hej pandy!


Dzisiaj jak wstałam zrobiła mi się straszna ochota na zapiekankę.
Poszłam więc do Restauracji sobie ją zamówić.
Kiedy zjadłam naszła mnie straszna ochota na zabawę w detektywa!
Pomyślałam sobie:
"Ale co można śledzić?".
Wiem!
Najbrudniejsze miejsca na Panfu!
Tak, to świetny pomysł!
Najpierw poszłam do Stajni (tam gdzie gra Happy Horse).
Zauważyłam tam obrzydliwą żabę i wielkie kałużę!
Fuuj...
Zrobiłam szybko żabie zdjęcie.
Wybiegłam i trzasnęłam drzwiami od Stajni.
Poszłam do Szatni na Basen a tam..
Okropność!
Ubrania na podłodze, wielka kałuża, a do tego całe lustro brudne i lecąca woda z kranu!
Zrobiłam zjawisku zdjęcia i poszłam do Sklepu ze Zwierzętami.
O tu nie jest tak źle!
Tylko kupka piasku koło katalogu z Bolisiami!
Poszłam więc do Baru Piratów trochę odpocząć.
Siedząc na krzesełku przy stole zauważyłam bardzo brudne ściany!
Dopiłam do końca soczek i poszłam do Zamku na Wieżę Kamarii.
A tam.
Pajęczyny i pełno kurzu!!
Kichałam jak najęta od tego.
Zrobiłam zdjęcie i wyszłam.

Oh!
Miałam już tego dosyć!
Poszłam do chatki się umyć.
Wyszłam z wanny i położyłam się na łóżku.
Zastanawiałam się skąd na Panfu tyle brudu.
Nie ma sprzątaczek?
Oh...
Już wolę liczyć owieczki...
1, 2, 3, 4....
Aż zasnęłam z tego wszystkiego!

Pa pa! ;**