piątek, 27 sierpnia 2010

Żegnajcie, a raczej do zobaczenia!

Powiem krótko,
po prostu muszę odejść.

Zaczynam robić nowy blog, a wtedy będzie ich już 5, więc nie dam rady. I tak zastanawiałam się nad odejściem.
Bardzo mi przykro, że bez uprzedzenia, ale...
nadchodzi rok szkolny, będę do późna w szkole. To już VI klasa.
Chcę podziękować Wam wszystkim za miło spędzone chwile.

Może wrócę na następne wakacje?
A może w ciągu roku szkolnego?
Nie wiem, ale do tego czasu na pewno możecie poczytać moje notki
TU i na moim nowym blogu, którego adresu jeszcze nie podam, ale w przeciągu 2-5 dni na My i Panfu będzie w blogach polecanych.

Z tego miejsca zapraszam na obydwa blogi.
Dziękuje!
Karolcia_98 czyli KARAAA

Jak to było w Restauracji Stelli


Hej!

Dzisiaj miałam wielkie przeżycie. Gdy wróciłam z pracy do domu, położyłam się na łóżku. Czytałam książkę.
Nagle usłyszałam dźwięk telefonu. Zdziwiłam się tym, bo kto móg
łby dzwonić
o tak później porze? Pomyślałam sobie, że być może to coś ważnego. Moje przypuszczenia się sprawdziły. Dzwonił do mnie Największy Krytyk Kulinarny Świata.

-Halo? - spytałam.
-Dzień dobry. Jestem Krytykiem Kulinarnym. Słyszałam, że pani ma świetną restaurację. Chętnie ją odwiedzę i zrecenzuję - odpowiedział mi krytyk.
-Świetnie. Będzie Pan bardzo zadowolony. Kiedy Pan przybędzie? - spytałam Krytyka drugi raz.
-Jutro z samego rana - odpowiedział.

-Dobrze będę na pana oczekiwać - powiedziałam i odłożyłam słuchawkę.
Było bardzo późno, więc postanowiłam położyć się spać.
Nie mogłam zasnąć. Wciąż myślałam o odpowiednim daniu i ocenie Krytyka.


Następnego dnia obudziłam się bardzo wcześnie, zjadłam śniadanie i przebrałam się. Ruszyłam szybko do Restauracji. Otworzyłam drzwi i weszłam do środka.

Usiadłam na krześle i czekałam. Pół godziny później u progu drzwi stał Krytyk.
Pobiegłam go przywitać i pokazałam miejsce gdzie powinien usiąść.
Spytałam go czy chciałby spróbować mojego specjału.
Zgodził się. Pobiegłam szybko do kuchni. Po chwili danie było gotowe.
Miałam nadzieje, że Krytykowi to danie zasmakuje.
I... zasmakowało! Bardzo się ucieszyłam.

Niestety moje szczęście nie trwało długo.
Krytyk przestraszył się jednej rzeczy, a raczej zwierzęcia.
Była to kulinarna myszka.

Przekonywałam go, żeby się nie bał, bo ta myszka
jest bardzo miła i zawsze mi pomaga.
Przez to jeszcze bardziej się przestraszył i zdenerwował.
Wyszedł z Restauracji, a ja podążyłam za nim. Powiedział, że
nie ma zamiaru jeść w towarzystwie myszy.
Zdenerwowałam się i powiedziałam, że nie ważna jest dla mnie ocena tylko przyjaźń.

Wróciłam do restauracji i dałam myszce ser.
Po chwili Krytyk wrócił.
Spytałam się go czego jeszcze chce.
Ten przeprosił mnie i powiedział, że mam dobre serce.
Dał mi najlepszą ocenę i wyszedł.
Usiadłam na krześle i rozmyślałam. Nagle do restauracji przyszli goście.
Obsłużyłam ich. 


Nastał wieczór. Obsłużyłam ostatniego klienta.
Posprzątałam, zamknęłam restaurację i ruszyłam do domu.
Położyłam się do łóżka i natychmiast zasnęłam.
.

Następnego dnia wstałam późno. Była niedziela.
Przebrałam się zjadłam śniadanie i poszłam oglądać telewizje.
Nagle ktoś do zadzwonił do drzwi.
Otworzyłam je. Nikogo nie było. Spojrzałam w dół i zauważyłam gazetę.

Na pierwszej stronie było moje zdjęcie z restauracją.
Zabrałam ją do domu usiadłam na sofie i zaczęłam ją czytać.
Pisało tam, że moja restauracja jest najlepsza na Panfu.
Pisało też wiele o mnie. Jestem miła osobą o dobrym sercu. Pisało tam również, że jestem świetną
kucharką. Na samym dole były narysowane złotą farbą 6 dużych gwiazdek i
podziękowania od samego Krytyka.
Byłam naprawdę szczęśliwa. Mam nadzieje, że będę miała więcej takich
niespodzianek.
Koniec
Pisała dla Was


Rąbek nowości w Waszej chatce zagości

Hej Pandki!

Dzisiaj mam dla Was więcej nowości niż zwykle. Otóż zacznę od Krucia, a zakończę na "New Item-ie".

Krucio nigdy nie próżnuje, więc cały czas czaruje! Nie traćmy czasu! W drogę do Krucia!
Gdy już byłam w jego "siedzibie", wysłuchałam "Kruciowych" planów. On myśli, że będziemy jeść kamień? O nie! Już wiem co to znaczy. DO RESTAURACJI!


Zakłopotany Bruno wciąż patrzył na calutki z kamienia talerz.


-Bruno! Zaraz Twój talerz będzie normalny - oznajmiłam.

-Już się nie mogę doczekać! - wykrzyknął Bruno.

Raz, dwa, trzy talerz normalnym staje się w mig!

-Dzięki! - podziękował.

Na końcu pobiegłam do Krucia, a on jak zwykle był bardzo zły.
Teraz sprawa dotycząca labiryntu. Krucio tym razem dołączył do niego bombę!

Pamiętajcie, żeby spróbować pozbyć się bomby przed rozwiązaniem labiryntu, ponieważ jak zostanie, to na końcu wybuchnie!


Nawet działa dzisiaj maszyna New Item!

Rozdaje pandom duży prezent, czyli automat z napojami.

Zbliżyliśmy się już do końca wpisu.

Pa Pandy!

Krucio po Restauracji myszkuje, może przez zło głoduje? :)

Elo ^^
Dzisiaj Krucio... och! No znów, zacznę inaczej.
Dziś na Panfu są dwie rzeczy warte opublikowania.
O, to już lepiej wygląda ;)
Więc zaczniemy od: Maszyna Niespodzianek
Rozdaje nam dozownik do soków :))Przyda się podczas... no dobra, nic mi do głowy nie przychodzi :[
A Wy co myślicie o prezencie?
Piszcie w komciach.
Teraz zaczniemy Krucia, ehh!
Zaczął atakować Restaurację. Może kiedyś podali mu przeterminowane jedzenie?
Tak czy owak zamienił... Talerzyk i serwetkę w Restauracji:

Buziaczki:*


Wasza Agca23

czwartek, 26 sierpnia 2010

Nowe poziomy już są!

Co tam u Was?
Ja strasznie źle się czuje.
Kręci mi się w głowie :/
Mam dla Was super informacje!
Pojawiły się nowe poziomy!
Oto one

To na tyle, Wasza

Pocztówka



Cześć.
Oto pocztówka z wyspy Karaibskiej na świecie Panfu.

Już nie długo nowe pocztówki dla wszystkich Dziennikarzy.

Pa!
Dziennikarka Naliaaa1

Konflikty ochroniarzy, obyło się bez bandarzy

Dzisiaj poszłam do Restauracji na śniadanie, ale drzwiczki były zamknięte.
-Co się stało? - spytałam ochroniarza - Co z drzwiami?
-Zgubiłem klucz - Usłyszałam ciężki i lekko "aksamitny" głos - Ostatnio ciągle wszystko gubię - dodał skruszony.
-Oj, przykro mi. - powiedziałam, chodź bardzo chciałam wejść - czyli nie zjem tu dzisiaj? - spytałam lekko zdenerwowana, ale ochroniarz nic nie powiedział. Wyglądał na załamanego. Poszłam więc do Starego Portu na śniadanie. Jednak około dwunastej poszłam do Restauracji na obiad. Znów zamknięte drzwi.
-Proszę to otworzyć!!! Gdzie jest Bruno??!! Czy on wie o... tym... tym wszystkim?! - zaczęłam krzyczeć i machać rękoma - Jestem głodna!
-Ja też jestem głodny i nie mogę nic na to poradzić a szef... Nie wiem gdzie jest i nie mogę rozmawiać - powiedział cicho.
-Ale może mogę panu pomóc...- Zmieniłam głos na przyjazny i sympatyczny.
-Proszę się oddalić... - jęknął.
Byłam zdziwiona. Postanowiłam iść przez żołądek do serca. Zrobiłam lasagne. Poszłam do ochroniarza i zaczęliśmy razem jeść.
-Mmm... pyszne... mmm... - mówił Bronek (tak się nazywa, powiedział mi). Powiedział mi także, że pokłócił się ze swoim bratem - Mieciem. Jego znam. Jest to ochroniarz Wieży. Słyszałam jak pandy śmiały się: Cieć Mieć.

Przyniosłam mu kawałek lasagne i Miecio zgodził się pogadać. Okazało się, że pokłócili się o to... kto wczoraj pójdzie na Zamek, a kto do Restauracji. Miecio i Bronek to bliźniaki i mogą się zmieniać, jak im się znudzi.
-Mieciu, widzisz, Bronek chce Cię przeprosić i powiedzieć, że to ty miałeś racje, ty bardziej nadajesz się wyglądem na zamek, a on ze swoim talentem gastronomicznym do Restauracji gdzie czasami myje gary - powiedziałam do Miecia, co wywołało na nim władczy uśmiech.
-Bronku, Miecio chce cię przeprosić i powiedzieć, że to ty miałeś racje, jesteś równie elegancki jak on i nadajesz się na Zamek, a on chętnie pomoże Brunowi w myciu garów - Bronek zareagował jak brat.

Obojgu powiedziałam by przyszli do Baru Piratów. Przygotowałam z piratem kolacje. Tam sobie wszystko wyjaśnili :)

Nowe poziomy to fajna rzecz, Ty też koniecznie musisz je mieć!

  Już od dzisiaj dostępne są nowe poziomy od 41-50. Wiele pand, które już od dawna posiadały poziom 40, dziś cieszą się pierwszym z nowych poziomów. Na 41 stopniu dostępny jest kwiatek, który możemy podarować wybranej przez nas osobie. W kolejnych również nie będzie nudy, bo czekają nas ekscytujące umiejętności oraz wiele super rzeczy. Podobnie jak wcześniej, na ostatnim poziomie - 50 dla pand ze Złotą Kartą dostępna jest cudowna chatka. Są także ciekawe stroje albo nagrody pieniężne. Z niecierpliwością czekam aż odkryję ich moc.

Dziennikarka Megi97

Mania kupowania!

Hej!

Dzisiaj pojawiły się nowe ubranka!
Biegnijcie szybciutko je zobaczyć!
To wspaniałe szlafroki!
Dla dziewczynki różowy, a dla chłopca niebieski!
Sami zobaczcie! :
Myślę, że się Wam podobają!
Mi się podobają :]
No to idźcie do sklepu Lily!

Do zobaczenia!

Przerwa krótka i tak okrutna

Witajcie pandy, a raczej pa!
Mama każe mi zrobić przerwę od blogów, bo nie mam na nic czasu. Wrócę do Was 1-5 września, a może wcześniej? Nic nie wiadomo. Zrobiłam coś dla Was:
?

 Panda Bieber wszystkim znana.

Obrazek nie działa :(openbk):

Krucio malutki z planami głupiutki ;)

Hello ^^
Krucio... a wiecie co, zacznę od czegoś innego niż tylko Krucio, Krucio..
Zacznę od nowych ubranek ;)
Dla dziewczynek:


Takie... kąpielowe ;) Nie będę już marznąć po kąpieli
xD A teraz chłopaki:

Fajne :))
Teraz dopiero Krucio :P
Zamienił...
Lampion na basenie (po raz kolejny :])
Rzeczywiście, Krucio stara się zamieniać takie malutkie, malutkie rzeczy ':-(
A tak na marginesie, spotkałam taką pandę
Metalica
Uważajcie na nią!  Próbowała wyłudzić od innych swoje pandy. Mówiła tak:
-E, Agca. Daj mi swoją pandę a dam ci swoją ze Złotą Kartą. Najlepiej powiedzieć:
-Chyba Cię co, lubię swoją pandę
i sobie iść ;)

Paatki :*Wasza Agca23

Pożegnanie

Odchodzę z grona Dziennikarzy Redakcji-Panfu.
Blogowanie mi się znudziło.

Będziecie mnie jednak widywać na Panfu.

Karolmaszynista

Wczorajsza przygoda

Witajcie! Przez dłuższy czas nie pisałem, bo zastanawiałem się nad odejściem!
Ale zostaje z Wami
I tu właśnie napisze moją wczorajszą przygodę :)

Wczoraj, jak rano wstałem, zadzwonił mój telefon!
Odebrałem. Okazało się że to był Max.
-CO się stało???
-Spotkajmy się w mojej chatce o 16:00!
I się rozłączył. Co się stało?
Myślę, że to jakaś okazja. Poszedłem do Panda Fashion i kupiłem garnitur oraz Trochę chipsów :))
Żeby nie było, że kupuję chipsy w Panda Fashion :D
Kupiłem je w Panderfour.
Patrzę na zegarek i jest godzina 15:00.
Poszedłem do chatki, ubrałem się, zjadłem chrupki i wziąłem telefon.
Poszedłem do Max'a
Wchodzę, a tam Max urządza imprezę!
Ale superowo!
Po imprezie wróciłem do chatki o 24:00
Zjadłem pandóweczki.
I zasnąłem.
Papa!!!

środa, 25 sierpnia 2010

Życzenia urodzinowe dla Adriana12346

Chciałbym złożyć najserdeczniejsze życzenia urodzinowe naszemu przyszłemu solenizantowi - Adrianowi12346. 

Pewnie w dniu Twoich urodzin mnie nie będzie, więc już dziś składam Ci tą oto skromną kartkę:

Jeszcze raz: Dużo zdrowia, szczęścia, pomyślności, radości, dobrych ocen, samych dobrych osiągnięć, wielu dobrych osiągnięć i miłości :-)
Dużo tych życzeń, ale mam nadzieję, że wszystko się spełni!

PS. Na Twojej imprezie urodzinowej prawdopodobnie również mnie nie będzie za co serdeczne przeprosiny.

Jak mnie wrobili w balona i jak gotowałam w "Pichcę i knocę!"

Dzisiejszy dzień był bardzo dziwny i zwariowany. Ale może Wam opowiem.

Przed śniadaniem byłam na referacie i wykładzie Bazylego. Potem wróciłam do chatki i chyba się zdrzemnęłam. Kiedy się obudziłam jeszcze było wcześnie.
Siedziałam sobie w chatce jak zwykle i jadłam śniadanie, gdy do mojej chatki wbiegł mój kumpel Bazyli. Bazyli to bardzo zwariowana panda. We dwoje często oglądamy telezakupy i się śmiejemy ze zwykłych rzeczy. Na przykład, kiedyś gadaliśmy długo, i gdy ktoś powiedział słowo, ryczeliśmy ze śmiechu. Bazyli popatrzył na mnie przestraszonym wzrokiem.
-Czołem - powiedziałam nieśmiało, ale najbardziej przyjacielsko jak potrafię. Bazyli nie drgnął, dopiero po chwili złapał mnie za bluzkę i przyciągnął do siebie moje ucho.
-Jesteś jak coś Brianna - szepnął i wybiegł. Rozejrzałam się zdziwiona, gdy nagle weszła... słynna Barbara z telezakupów i ekipa filmowa.
-Super! Ekstra wiejskie klimaty - powiedziała panda z kamerą do jakiejś innej co ciągle coś notowała.
-Będzie super! - skomentowała Barbara oglądając mój dom. Podeszła do mnie i mnie przesunęła - Przesuń się. Dzięki. Ej, Boguś, patrz! - zawołała do jakiejś ważnej pandy, obok której latało kilka innych niczym sługi.
-Idem! - burknął z angielskim akcentem - O czo ci chodżi?
-Boguś, spójrz na tą kuchnie! Prosto a uroczo!
-Raczja. Ładżnie bedzie wyglandacz w telewiźji - zgodził się Pan Boguś.
Byłam zirytowana, że mnie ignorują.
-Przepraszam! - wtrąciłam im - Ja...
-Patcz! Mozna kamerem zamontowacz tutaj i będzie szuper! - ciągnął Boguś.
-Czy ktoś mnie słyszy?! - zawołałam zirytowana i nagle oczy wszystkich zwróciły się ku mnie.
-Kiedy pszyjdzie właszczyczelka domu?- Zapytał mnie - pokojówka przyda się dla obsady - zwrócił się do pandy z notesem - Pani godność?
-Tikania! - zawołałam - Gospodyni domu! - powiedziałam, bo zupełnie zapomniałam o tym, co powiedział Bazyli. Nie wiem co się stało. Nagle stanęłam za ladą kuchni tak jak pandy w wiadomościach, albo jak Pascal w programie "Pascal, po prostu gotuj". No i włączyli kamerę. Najpierw mówiła Barbara z mikrofonem.
-Dzień dobry! Dzisiaj wasza Barbara w terenie. Odwiedziliśmy kuchnię jednej z wielkich kucharek! Oto ona. Panda Tikania! - zawołała i pokazała mnie teatralnym gestem. Kamera się zwróciła ku mnie.
Za kamerą ekipa trzymała tabliczki z tym co mam mówić. Na pierwszej pisało "Witam was czytelnicy, jestem panda kucharka i jestem Tikanią". Wtedy byłam tak zaszokowana, że nie zauważyłam głupoty tego tekstu tylko posłusznie czytałam drżącym głosem.
-...więc używam czosnku by odstraszać. Dziś ugotuję wam... - tu przerwałam. Ja mam ugotować? Wbiłam wzrok w Barbarę i zamilkłam. Ona przewróciła oczami i stanęła obok mnie tak, że i ją objęła kamera.
-Co nam ugotujesz? Co? Jesteśmy ciekawi!- Zawołała ze swoim sztucznym uśmiechem.
-Ja... - przestałam czytać - Co mam ugotować? - Spytałam. Widziałam jakąś dziwną nazwę na kartce, która wskazywała cała ekipa, jakbym była głupia i zapomniała, że mam czytać.
-No dobrze. Widać chcesz nam zrobić niespodziankę! - zawołała.
To co stało się potem nie chcę opowiadać. To zbyt okropne! Powiem tyle. Popołudniu, gdy siedziałam w Dżungli jakaś mała panda co chyba szła z mamą pokazała mnie.
-Mamo to ta z "Pichcę i knocę!" - zawołał. Zrobili z niej balona! - zachichotało maleństwo.
Wieczorem pobiegłam do Bazylego. Był nieswój, tak jakby było mu wstyd.
-O co chodzi z tym "Pichcę i knocę!"? - spytałam zrozpaczona. Bazyli włączył mi program "Robimy w Balona".
Pokazała się Barbara.
-Witam w programie "Robimy w Balona". Dzisiaj pokażemy wam kucharzy naszych czasów na panfu! Uwaga! Jak to zobaczycie, to zobaczycie jakim fatalnym kucharzem jest m.in. Bruno. Oto kucharka z "Pichcę i knocę"! - Powiedziała Barbara, a potem mój fatalny popis. Usiadłam z wrażenia gdy to zobaczyłam.
-Mówiłem ci - mruknął Bazyli - Mówiłem ci, że jak coś nie mów, że jesteś Tikania. -Powiedział nieśmiało Bazyli. Nieśmiało dlatego, bo myślał, że go uderzę czy coś. W ogóle odnoszę wrażenie, że Bazyli się mnie trochę boi.
-Ale mogłabyś wstać - powiedział nie ruszając praktycznie ustami.
-Jesteś brzuchomówcą? - spytałam zdziwiona.
-Wstawaj! - dodał Bazyli nie ruszając ustami - Tikania! Pobudka! - jęczał.
Nagle otworzyłam oczy. Okazało się, że zasnęłam na tym referacie i wykładzie Bazylego.
-No wiesz! Jak możesz?! - Czepiał się nieśmiało i lekko okrył twarz łapkami jakbym miała go walnąć.
-Przestań Bazyli! - mruknęłam - Przepraszam. Wiesz co? Stawiam ci zupę serową u Bruna!
-Na śniadanie? - zdziwił się Bazyli.
-Co? Już jadłam śniadanie! Znowu? - jęknęłam, ale Bazyli to chyba usłyszał i się zdziwił.